II Wojna Światowa

W 1939 roku Izdebno znalazło się pod okupacja niemiecką w Okręgu Rzeszy Poznań /Reichsgau Posen/ przemianowanym w 1940 roku na Kraj Warty / Warthe-land/, który był podzielony na trzy rejencje. Izdebno znalazło się w rejencji Hohen-salza /Inowrocław/ powiat /landkreis/ Konin. Ze wspomnień mieszkańców wylania się przerażający obraz życia w tym trudnym czasie. Mężczyzn i chłopców powyżej 15 roku życia albo wywieziono na roboty przymusowe albo zmuszono do pracy na rzecz Niemców osiedlanych na tym terenie. Część osób trafiło do obozów zagłady. W ramach germanizacji Warthelandu czyli Kraju Warty wysiedlano Polaków i zasiedlano Niemcami. W Izdebnie też wyrzucono z domów mieszkańców a na ich miejsce osiedlono Besarabów tzw „czarnych”, czyli ludność z pogranicza Rumunii i Mołdawii posiadającą niemieckie korzenie. Jak opowiedziała nam jedna z mieszkanek Izdebna, trzeba było wyjść z domu zostawiając wszystko, garnki, pościel, sprzęty, nie wolno było nic ze sobą zabrać. Wyrzuceni z domów ludzie gnieździli się po 3 - 4 rodziny w obejściach, które nie zostały odebrane. Jak było to straszne może zilustrować przykład adaptowania dla potrzeb mieszkalnych kurników i innych budynków gospodarskich. Obowiązywało zaciemnienie, przez okna nie mogło wydostawać się żadne światełko. Za źródło światła służyły kaganki zrobione z talerzyka z olejem i jakimś knotem. Nie wolno było wychodzić na drogę. Każdy otrzymywał książeczkę, w której notowano wszystko co otrzymywał, czy to z żywności, czy też ubrania. Zarządzał tym wszystkim landrat urzędujący w Ostro-witem. Inna z mieszkanek wspomina że jako 14-letnia dziewczyna musiała służyć u niemieckich gospodarzy, którzy zajęli tutejsze gospodarstwa najpierw w Przecła-wiu, a potem w Roztoce. Musiała dwa razy dziennie doić krowy, na każdą dojarkę przypadało 10 krów. Niemiec z Przecławia nie dawał żadnej żywności ciężko pracującym Polakom. Czasami udało im się podkraść troszkę mleka lub kartofli, z tych gotowanych dla świń. Besarabowie natomiast nie bardzo umieli znaleźć się w tutejszych warunkach. Pochodzili z innej kulturowo i rozwojowo zacofanej Besarabii. Potrafili np. zamazać szyby w oknach, bo w ich domach, które tam zostawili, okien nie było. Jedna z mieszkanek opowiadała, że kobiety i młode dziewczęta z Izdebna sadziły lasy, a potem kopały okopy. Zmuszano je do pracy ponad siły. W1945 r. na terenie Izdebna wojska radzieckie walczyły z niedobitkami wojsk niemieckich, zastrzelono wówczas kilku Niemców, którzy zostali pochowani przy drodze idącej przez wieś. Dokładnych miejsc wszystkich pochówków nie oznaczano, po prostu pogrzebano zabitych. W czasie przemarszu wojsk radzieckich ludność też kryła się, bowiem żołnierze ci szli głodni i obdarci, i rabowali co się dało. Żądali nade wszystko żywności zabierając ostatni kawałek chleba z domu. Jak opowiada jedna z mieszkanek dwa dni ukrywała się bez jedzenia, a żołnierze plądrowali jej dom. Uciekający osadnicy niemieccy zabierali ze sobą wszystko co było w domach tak, że mieszkańcy Izdebna wracali do pustych i zniszczonych domów.